
Codziennie słyszymy głosy, że nasze miasto jest małe i nic się w nim nie dzieje. Że jest nudno, zupełnie nie ma gdzie wyjść ani co robić. I że najlepiej już dziś wyjechać do Częstochowy, Łodzi, albo i jeszcze dalej. My natomiast uważamy, że w Radomsku dzieje się naprawdę sporo, tylko nie każdy o tym wie. Albo nawet więcej – o lokalnych wydarzeniach wie tylko mała grupka ludzi, reszta narzeka i spędza popołudnia przed telewizorami. Dlatego chcemy pokazać wam pozytywną stronę miasta!
Reklama:
Teksty, które z racji bycia felietonami nie mogą się znaleźć w dziale "Tematy Miejskie"

Jest taki dzień, kiedy można odczuć prawdziwą magię świąt. Wtedy to już szyldy sklepów nie są oblepione promocjami, Mikołaje już nie stroją dekoracji, a mordercza pogoń za produktami cichnie. W tym dniu ludzie wychodzą na ulice w całkowicie innym nastroju – są życzliwi, uśmiechnięci i szczerzy w swych intencjach. Cóż to za święto? Druga niedziela stycznia.
Towarzyszy jemu medialny szum tworzony głównie przez przeciwników tej zbiórki pieniędzy. Pomimo swych złych intencji przyczyniają się do wzrostu zainteresowania tą akcją, a w konsekwencji do pobicia kolejnego rekordu ilości zebranych pieniędzy. Szkoda, że kontrowersja, to najlepsza forma reklamy. W szczególności dnia, do którego uciekła magia świąt. Przerósł ją grudniowy konsumpcjonizm,
W niedzielę padało, ręce bolały od niskiej temperatury, a puszki zalepiano serduszkami, aby się nie rozpadły. Pomimo lejącego deszczu i mrożącego wiatru, atmosfera podtrzymywała na duchu niezłomnych wolontariuszy. W tym roku mało kto dłużej przesiadywał w kantynie. Wielu było na nogach dwanaście godzin i nikt nie skarżył się na zmęczenie. Ono przyszło dopiero po powrocie do domu.
Zanim to jednak się stanie na osobę chodzącą z puszką czeka mnóstwo wrażeń. To dzięki nim cały dzień egzystuje z uśmiechem na twarzy. Atmosfery jaką tworzy zbiór scen dziejących się na ulicy nie da się opisać. Jest ona równie specyficzna co wszystko inne tworzące drugą niedzielę stycznia. Tego trzeba po prostu doświadczyć na własnej skórze. Widok dzieci uczonych przez rodziców dawania pieniędzy na potrzebujących raduje umęczone ciało i pokazuje jak dużym zaufaniem społecznym cieszy się organizacja Jurka Owsiaka.
Nie zmieniają tego wspomniani wszechobecni krytycy, którzy z kolejny rok z rzędu z zazdrością patrzą na wspaniałe wyniki tej zbiórki pieniędzy. Zastanawiające, że tak mała grupa osób potrafiła zmobilizować tak wielu młodych ludzi do działania. I to całkiem za darmo. Jedyną nagrodą jaką oni uzyskują jest widok pokazu sztucznych ogni – światełka do nieba. To wtedy, już o godzinie dwudziestej ci najwytrwalsi wraz z resztą mieszkańców miasta oglądają cudowne widowisko. Oczywiście nie jest ono finansowane z pieniędzy zebranych przez Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. To należy do sponsorów akcji.
Tegorocznemu WOŚP'owi nie można wiele zarzucić. Pogoda niestety nie dopisała i to do niej wypadałoby złożyć zażalenie. To przez nią wielu mieszkańców miasta zdecydowało się pozostać w domu i wskutek tego nie raz na ulicach było więcej wolontariuszy niż typowych przechodniów. Pomimo takiej przeciwności udało się zebrać ogromną sumę pieniędzy – osiemdziesiąt tysięcy złotych. Owszem – nie pobito zeszłorocznego rekordu, jednakże tu nikt się nie ściga. To dobrowolna zbiórka pieniędzy i tylko od zwykłych obywateli zależy, czy dadzą i ile dadzą do puszki za symboliczne serduszko.
| katipe | ||
|
0
zbierałam na WOŚP kilka razy i miło to wspominam, fajnie że jest taka akcja przy której ludzie się mobilizują i pomagają!
|
||
| Zgłoś nadużycie | ||
|
Załóż konto - podpiszesz komentarz własnym nickiem |
||