Radomsko24.pl
Kim jesteśmy - Nasza misja

Codziennie słyszymy głosy, że nasze miasto jest małe i nic się w nim nie dzieje. Że jest nudno, zupełnie nie ma gdzie wyjść ani co robić. I że najlepiej już dziś wyjechać do Częstochowy, Łodzi, albo i jeszcze dalej. My natomiast uważamy, że w Radomsku dzieje się naprawdę sporo, tylko nie każdy o tym wie. Albo nawet więcej – o lokalnych wydarzeniach wie tylko mała grupka ludzi, reszta narzeka i spędza popołudnia przed telewizorami. Dlatego chcemy pokazać wam pozytywną stronę miasta!

Reklama:

Login

Zapomniane hasło

Dołącz

Informator Imprezy Ogłoszenia Forum Kąciki Blogi Czat Zdjęcia Filmy
  •  
 
 
Informacje o blogu

Narodziny dziecka - pierwsze chwile,czyli przyszły tatuś przy narodzinach dziecka.

Ocena
Kategorie
Życie osobiste (1 notki)
Akcje
Narodziny Juli.
Nie możesz
okejkować
Narodziny Juli.
587 dni temu 4 komentarze Kategorie: Życie osobiste Nastrój: Brak Tagi: narodziny , dziecko, poród

Dzień 16 września 2010 roku zmienił cały Nasz świat.Na świat przyszła Nasza córka Julia Helena.2440g miłości,waga po rodzicach :)).
I jak to zawsze powtarzałem znajomym,kolegom,rodzinie,a w końcu padło też w serialu "Usta,usta"-Każdy Ojciec powinien być przy narodzinach Swojego dziecka.
I tu zaczyna się mała opowiastka jak to się wszystko potoczyło.
Zaczynamy...
Mamy wtorek,14.09,wizyta u pana docenta Kaczmarka w Łodzi kończy się wstępnym ustaleniem porodu na czwartek następnego tygodnia,tj.23.09.
Wszystkie znaki na niebie nie zapowiadały tak szybkiej akcji.
W nocy ze środy na czwartek,jak zawsze położył się człowiek spać dość późno,nie przewidziawszy że spać będe krócej niż zazwyczaj.Nim kogut zaczął piać,obudziła mnie Kasia słowami- Chyba się zaczęło.
Na co ja jej krótko - Tylko nie przed 16-tą.
A potem to już telefon do Łodzi,rozmowa z docentem,i kierunek Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi.
Jazda autem minęła nam spokojnie,przy kontroli skurczy które stawały się intesywniejsze.Badanie przez docenta potwierdziło,dziś poród.Dalej to już procedury szpitalne,badania,wpisy itp.
Po dwóch godzinach spędzonych na krzesełku w poczekalni,poproszony zostałem do przyszłej mamy w celu towarzyszenia jej przy porodzie Naszego dziecka.Po uprzednim zakupie w miejscowej aptece ubrania,bez którego nie mógłbym wejść na oddział,udałem się do Kasi.
I tu moja przygoda z porodem się dopiero zaczyna.
Sala w której leżała Kasia,całkiem przestrona,jasna.
Ona podłączona do KTG,na twarzy widać już zmęczenie a tu jeszcze trzeba będzie się napracować.
I teraz mogę docenić jej(Kasi i wszystkich kobiet) odwagę i siłę,która jest tak potrzebna w takiej chwili,w czasie trwania porodu.
Ale dzięki temu ,że mogłem tam być razem z nią,wspierać ją duchowo,emocjonalnie i fizycznie,myślę,że moja więź z dzieckiem jest i będzie silniejsza,bo w jakiś sposób pomogłem Jej(Julce)przyjść na świat.
A w praktyce to wyglądało tak,siedziałem sobie przy łóżku Kasi,głaszcząc jej dłoń,wycierając pot lejący się strumykami po jej twarzy.Rozmawiając o wszystkim,wspierając słowami-Jeszcze chwila,-Dasz radę,-Będzie dobrze i tak dalej.
Przy skurczach pomagałem a to ręke,a to głowę przytrzymać,a gdy z sił opadała.Wspólne przysiady,i kolejne parcia bez rezultatu.Przytym wszystkim mogłem widzieć jej wysiłek,ból z którym walczyła a którego my mężczyźni nigdy nie poznamy.I pewnie nie chielibyśmy poznawać.Dla mnie wyrwanie zęba przy porodzie to wyrwanie włosa z głowy.
Pada decyzja że jeśli po kolejne próbie nie nastąpi akcja,to poród metodą cesarskiego cięcia,co skreśla mój udział przy narodzinach.
Ale pojawia się szansa na naturalne i Kasia ląduje na fotelu.Mnie poproszono abym stanął za zagłówkiem oparcia fotela i stamtąd mógł obserwować cud narodzin.
Głaszcząc ręką głowę Kasi i ocierając pot,drugą ręką szykowałem aparat foto,ustawiony na opcję video.Z fotografii w tej chwili zrezygnowałem,bo bałem się że emocje zrobia swoje i zdjęcia nie będą udane.Ale za to film pokazuje całość.
I chyba los mnie usłuchał bo z chwilą gdy zegar wybijał godzinę 16-tą na świat przychodziła młoda,Julia,nasze 2440g MIŁOSCI.I wierzcie mi,do wszystkich facetów,dla takich chwil warto poświęcić się.Schować pod poduchę obrzydzenia,to że się ma słabość do krwi,której tu akurat jej nie ma,jakichś fobii,wstydu.
Pamiętajcie mocno i pewnie trzymać nożyczki kiedy je dostaniecie aby przeciąć pępowinę,tak tak,to jest ten moment na który czeka każdy przyszły TATA.A potym ceromoniale to wszystko z Was spłynie ja woda po kaczce.Teraz zostało ucałować MAME tak czule jak nigdy,co też ja uczyniłem,spojrzeć na maleństwo aby się upewnić czy aby napewno dziewczynka (w naszym przypadku) albo chłopiec i dzwonić po rodzinie,przyjaciołach,znajomych ,poprostu powiadomić cały świat,że maleństwo jest już wśród Nas.
I nie wstydzcie się zapłakać,kiedy zadrży Wam głos w słuchawce,bo to ze szczęścia,bo ogarnia was radość którą wnosi w wasze życie dziecko.
U mnie wyglądało to tak jak wyżej opisałem,kilka rozmów telefonicznych i masa smsów,i po jakichś 40 minutach mogłem już rozmawiać z Kasią.Choć z maleństwem przyszło mi się widzieć nazajutrz dopiero.
Kilka dni spędzonych na oddziale neonatologii,to z powodu serduszka,skończyło się tylko na obserwacji i już po tygodniu spędzonym w szpitalu moje dwa skarby są w domku.
A gdybyście byli ciekawi co nagrałem to zapraszam na YouTube i szukajcie Narodziny Juli.

Komentarze
Sortuj wg 
Na stronę: 
 
  •  fotokoralowiec napisał(a) 580 dni temu (neutralny) 
     
    0
    Super Gratulacje i odemnie
     
     Zgłoś nadużycie  
       
     
    Odpowiedź
     
    0 punktów
     
  •  kubamaszczyk napisał(a) 582 dni temu (pozytywny) 
     
    1
    Pięknie to wszystko opisałeś.
    Ja pewnie bym się nie sprawdził w takich chwilach - za nerwowy jestem. A jeszcze jakbym zobaczył jak nikt nic nie robi, nie daje np znieczulenia albo na przyśpieszenie akcji porodowej, albo postępuje nie tak jak powinien z rodzącą ukochaną, to mógłbym jeszcze kogoś pobić.
    Moje drugie dziecko urodziło się przez cesarkę i mogę powiedzieć że byłem przy porodzie - stałem za drzwiami które były otwarte i co prawda nie widziałem ale wszystko słyszałem. Słyszałem głos lekarza: "jest dziewczynka, a co miało być?", żona odpowiedziała: "Marysia miała być", albo: "operację uważam za zakończoną", słyszałem pierwszy płacz Marysi...
    To są chwile które zostają w sercu do końca życia.
     
     Zgłoś nadużycie  
       
     
    Odpowiedź
     
    0 punktów
     
  •  kowalenko napisał(a) 586 dni temu (neutralny) 
     
    0
    Jak pisałeś
    "I tu zaczyna się mała opowiastka jak to się wszystko potoczyło.
    Zaczynamy..."
    to myłśłem, że opowiesz o nocy, która to zaczęła :-)
    Gratulacje, pozdrawiam.
    RAP Radomsko
     
     Zgłoś nadużycie  
       
     
    Odpowiedź
     
    0 punktów
     
  •  katipe napisał(a) 586 dni temu (neutralny) 
     
    0
    aż się popłakałam! Jeszcze raz gratulacje dla Ciebie i Kasi z okazji narodzin córeczki!
     
     Zgłoś nadużycie  
       
     
    Odpowiedź
     
    1 punkt
     
  Wyraź swoje zdanie:
Załóż konto - podpiszesz komentarz własnym nickiem
 
 
 
 
     
Redakcja serwisu nie odpowiada za prawdziwość treści przekazywanych w komentarzach oraz za szkody materialne lub moralne powstałe z ich tytułu. Zabrania się dodawania komentarzy: wulgarnych, obraźliwych, naruszających dobra osobiste osób trzecich lub zawierających treści zabronione przez prawo.
Redakcja zastrzega sobie prawo do zaprzestania publikacji dowolnego komentarza bez podania przyczyny.
Jeżeli treść komentarza zawiera nieodpowiednie treści prosimy zgłosić nadużycie.
© 2005-2011 Radomsko24.pl